"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
przysłowie chińskie
Zabawnie
i pomysłowo opowiedziane dzieje wielkiej przyjaźni i miłości pary
dublińczyków, których poznajemy jako siedmiolatków. Choć losy
Rosie i Axela, ułożyły się inaczej - on wyjechał studiować do
Bostonu i ożenił się, ona została nastoletnią mamą - przez
kilkadziesiąt lat nie stracili kontaktu, nie zdając sobie sprawy,
że z każdym rokiem ich więź staje się silniejsza...
„Ludzkie
życie jest zbudowane z czasu. Nasze dni, nasza zapłata mierzone są
w godzinach, nasza wiedza wyznaczana jest przez lata. Chwytamy w
ciągu dnia kilka minut na przerwę na kawę, a potem czym prędzej
biegniemy do biurek, spoglądamy na zegarek, żyjemy od jednej wizyty
do drugiej. Mimo to nasz czas kiedyś się kończy i w głębi duszy
zastanawiamy się, czy przeżyliśmy dobrze te wszystkie sekundy,
minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata i dekady.”
Nigdy nie byłam zbyt wielką fanką
powieści obyczajowych. W szkole, gdy trzeba było przeczytać jakąś
lekturę to była to dla mnie jakaś tortura, ponieważ zazwyczaj to
były jakieś powieści obyczajowe. „Na końcu tęczy” to książka
właśnie z tego gatunku, ale zadziwiająco nie była odpychająca. Rosie i Alexa to najlepsi przyjaciele od
dzieciństwa. Nie potrafi ich rozdzielić ani ocean ani czas (chyba
każdy chciałby mieć kogoś takiego). Obserwujemy ich życie do
pięćdziesiątego roku. Każdy z nich ma chwile słabości i
radości. Rosie kocha Alexa i odwrotnie, ale nie wiedzą o swoich
uczuciach.
„Ludzie
przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy
się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej
egzystencji, której możemy być pewni, ale często łamie nam
serce.”
Podobał mi się pomysł napisania całej
książki poprzez listy, e-maile, smsy czy fora na czatach.
Korespondencja ta wymieniana jest nie tylko pomiędzy głównymi
bohaterami, ale również tymi drugoplanowymi. To czego nie można
doczytać, można sobie dopowiedzieć. Jest to niezwykle realistyczna
książka, która opowiada o codziennym życiu, problemach jakie się
w nim pojawiają, sile przyjaźni czy stracie bliskich. Dobrze
wykreowani zostali również sami bohaterowie. Każdy z nich jest
zwykłym człowiekiem, posiadającym wady i zalety. Jest to lekka
pozycja, która czasami wywołuje uśmiech na twarzy. Na podstawie tej książki powstaje film
pod tytułem „Love, Rosie”, który do kin w Polsce 17 października tego roku. W głównych rolach obsadzono Lili Collins (Rosie)
i Sama Claflina (Alex). Jestem ciekawa jak producenci poradzą sobie z tym zadaniem. Mam
nadzieję, że będzie ciekawie.
Moja
ocena:4/6
Tytuł:Na końcu tęczy
Tytuł
oryginalny: Where Rainbows End
Seria:
---
Autor:
Cecelia Ahern
Premiera:
1.01.2006r.
Ilość
stron: 480
Wydawca:
Wydawnictwo Świat Książki
Cena:
ok. 30 zł
Dostępna
w wersji kieszonkowej
Zwiastun filmu:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku/Czytelniczko! Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że Wam się podoba :D A skoro już tu zajrzałeś/aś zostaw proszę po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło przeczytać każdy i postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Będą one także świetną zachętą do dalszej pracy :D. A jeśli masz jakieś pytanie - nie bój się go zadać ;) Grace Holloway
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku/Czytelniczko!
Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że Wam się podoba :D A skoro już tu zajrzałeś/aś zostaw proszę po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło przeczytać każdy i postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Będą one także świetną zachętą do dalszej pracy :D. A jeśli masz jakieś pytanie - nie bój się go zadać ;)
Grace Holloway