Strony

31 sierpnia 2015

Zwiastun „Piątej fali” wyciekł do sieci!

Do sieci wyciekł dzisiaj zwiastun nadchodzącej ekranizacji książki Ricka Yanceya „Piąta fala”. Film w kinach dopiero w styczniu, ale już teraz możemy zobaczyć co nas czeka. Ja po tym zwiastunie już się jeszcze bardziej nie mogę się doczekać!

video
Źródło: bookgeek.pl

30 sierpnia 2015

Filmowo: Z for Zachariah

W wyniku katastrofy, która zmiata większość cywilizacji, dwóch mężczyzn i młoda kobieta odnajdują się w emocjonalnym trójkącie miłosnym jako ostatni znani ocaleni. (opis z imdb.com)

Książki na podstawie której powstał film jeszcze nie czytałam, więc do końca nie wiedziałam czego się spodziewać.

Film w głównej mierze opowiada o próbach radzenia sobie w świecie po wojnie nuklearnej, ale nie wiemy co doprowadziło do jej wybuchu (a szkoda) oraz rozterkach miłosnych bohaterów. Obserwujemy życie młodziutkiej Ann (Margot Robbie), która musi radzić sobie sama w tym niebezpiecznym świecie. Dopiero później dołączają do niej John Loomis (Chiwetel Ejiofor) a później Caleb (Chris Pine).

Obsada aktorska składa się tylko z 3 osób. Margot Robbie jako Ann wypadła bardzo dobrze oddając stan dziewczyny, która bardzo długo przebywała sama i musiała radzić sobie ze wszystkim. Męska obsada również spisała się świetnie. Obaj aktorzy grali tak, że nie do końca wiedziałam kto jest tym dobrym, a kto tym złym, być może żaden z nich nie był ani dobry ani zły, gdyż taki świat zmienia człowieka. Chris Pine tymi swoimi niezwykle niebieskimi oczami potrafił momentami trochę nastraszyć.

Przez cały film nie doświadczymy pędzącej akcji. Jest to bardzo spokojny obraz, ale jednak potrafił utrzymać mnie w ciągłym napięciu. Jest on także bardzo tajemniczy, gdyż nie do końca wiemy o wszystkim, czy bohaterowie mówią prawdę, co tak naprawdę sprawiło, że dolina przetrwała i co się stało ze światem zewnętrznym oraz innymi ludźmi. Równie tajemnicze jest zakończenie filmu, zostawiło mnie ono z mnóstwem pytań, obraz po prostu w pewnym momencie się urywa. 

Ekranizacja kręcona była w Nowej Zelandii, więc mamy szansę popodziwiać też mnóstwo przepięknych widoków. 

Film oglądało mi się przyjemnie i możliwe, że jeszcze do niego powrócę, ale najpierw chciałabym przeczytać powieść. A może ktoś z was ma ją już za sobą? Jeśli ktoś lubi takie spokojne obrazy z końcem świata w tle i miłością to na pewno spodoba mu się i ta pozycja.

Zwiastun:
 
Reżyseria: Craig Zobel
Scenariusz: Nissar Modi
Gatunek: Sci-Fi
Producent: USA
Premiera: 26 sierpnia 2015 (świat)/Polska (?)
Czas trwania: 1h 37 min

Obsada:
Margot Robbie – Ann Burden
Chris Pine – Caleb
Chiwetel Ejiofor – John Loomis

Na podstawie powieści „Z jak Zachariasz” Roberta C. O'Briena.

Blake Crouch - Wayward Pines. Krzyk

Zaledwie trzy tygodnie minęły, odkąd agent specjalny Ethan Burke przybył do Wayward Pines. To wystarczyło, żeby pojął, co się dzieje w miasteczku. Mieszkańcom mówi się, kogo mają poślubić, gdzie zamieszkać i gdzie pracować, i wpaja im, że założyciel Wayward Pines jest bogiem. Nikomu nie wolno wyjechać, a zadawanie pytań kończy się tragicznie. Miasteczko otacza wysokie ogrodzenie pod napięciem. Chroni przed tajemniczym zagrożeniem, które może roznieść wszystko w pył. Strach sprawia, że wszyscy mieszkańcy znajdują się pod kontrolą szaleńca i jego wyznawców...

Nie, nie, nie, to nie może już być koniec. Nie, gdy dostajemy takie zakończenie. Ja chcę po prostu więcej. Chcę dowiedzieć się co się stało z bohaterami, czy udało im się przetrwać, jak ewoluował świat. Nie cierpię otwartych zakończeń. Może powstanie coś więcej, bo tego zostawić tak nie można.

Ale od początku. Tym razem wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia nie tylko Ethana, Theresy czy Adama Hasslera, ale też wielu innych mieszkańców Wayward Pines, kiedy muszą walczyć o swoje życie po tym jak David Pilcher uwolnił piekło w miasteczku. Z niemałym napięciem obserwowałam to jak wszyscy radzili sobie z ciężką rzeczywistością. Cofamy się także do początków istnienia ostatniego bastionu ludzkości. Polubiłam wszystkich bohaterów (zwłaszcza tych „dobrych”). Widać było, że autor postarał wykreować się każdemu z nich unikalny charakter. Najlepiej było to widać w tej części na Davidzie Pilcherze czy Pam – zwłaszcza ich szaleństwo i rozbudowane ego.

Książka zawiera w sobie wiele przemocy, zwłaszcza śmierci. Obserwujmy po prostu rzeź mieszkańców – kobiet, mężczyzn i dzieci. Blake Crouch nie cacka się z czytelnikiem i nie łagodzi wszelkich widoków zniszczenia. Oprócz walki o życie mamy też miłosne dramaty czy zemstę, ale to tak bardziej w tle.

Krótkie zdania oraz rozdziały powodują, że książkę czyta się w ekspresowym tempie. Składa się na to również niezmiernie szybkie tempo akcji – aż chce przewracać się kolejne strony, nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do końca.

Autor wykreował niemiernie ciekawy świat, pełen nieprzewidywalności i zaskoczenia. Myślę, że jeszcze nie raz powrócę do tej serii. 


Moja ocena: 5+/6

Tytuł: Krzyk
Tytuł oryginalny: The Last Town
Seria: Wayward Pines #3
Autor: Blake Crouch
Premiera: 17.06.2015r.
Ilość stron: 340
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Cena: 34,90 zł

Szum | Bunt | Krzyk

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę, Czytam zekranizowane powieści.

28 sierpnia 2015

Blake Crouch - Wayward Pines. Bunt


DZIEŃ WCZORAJSZY JEST HISTORIĄ. DZIEŃ JUTRZEJSZY JEST TAJEMNICĄ. DZIEŃ DZISIEJSZY JEST DAREM. Wayward Pines ma nowego szeryfa – Ethana Burke'a. Niedawno na niego polowano, teraz to on rządzi. Pozornie. W rzeczywistości wykonuje rozkazy. Zresztą nie tylko on. Setki ukrytych kamer i mikrofonów sprawiają, że mieszkańcy czują obecność tajemniczego Wielkiego Brata. Większość żyje złudzeniami, jednak niektórzy już się domyślają, że wszystko jest tylko grą pozorów...


Pierwszy tom trylogii wciągnął mnie od pierwszych stron, więc nie mogłam nie sięgnąć po kolejny. Czy tym razem również było dobrze?

Ethan Burke zostaje nowym szeryfem Wayward Pines. Przez większość książki zastanawiałam się, czy bohater zaprzepaści swoje wartości, ale na szczęście tak nie było. Tym razem częściej pojawia się żona Ethana i okazuje się, że wcale nie jest taka święta na jaką pozowała w pierwszym tomie. Blake Crouch Autorowi również świetnie udaje się wykreować pobocznych bohaterów, którzy jednak mają spore znaczenie dla książki i ukazać ich mroczny, psychopatyczny charakter.

Autor powoli wyjaśnia czytelnikowi o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi – z abikami, wszechobecną kontrolą, ale także pojawiają się nowe pytania. Tym razem pojawia się również wątek morderstwa, którego prawda również wyda się szokująca, ale czytając miałam gdzieś w podświadomości rozwiązanie tej sprawy. Blake Crouch po raz kolejny odkrywa przed czytelnikami tajemnice mieszkańców Wayward Pines i samego miasteczka, które są bardzo mroczne. Poznajemy lepiej także bohaterów. Drugą część, tak jak i pierwszą, czyta się w ekspresowym tempie. Krótkie zdania i podział na mnóstwo małych akapitów, dodają dynamizmu i sprawiają, że "Bunt"  można połknąć w ciągu jednego dnia (i tak też się stało). Nie mogę się doczekać ostatniej części, a mianowicie "Krzyku", chociaż nie mam pojęcia co tam się będzie działo.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Bunt
Tytuł oryginalny: Wayward
Seria: Wayward Pines #2
Autor: Blake Crouch
Premiera: 27.08.2014r.
Ilość stron: 376
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Cena: 34,90 zł

Szum | Bunt | Krzyk

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę, Czytam zekranizowane powieści.

25 sierpnia 2015

Blake Crouch - Wayward Pines. Szum



Jest tylko jedna rzecz straszniejsza niż obłęd: świadomość, że jesteś przy zdrowych zmysłach…
Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zaginionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie, kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.

O serii książek „Wayward Pines” Blake'a Croucha słyszałam już jakiś czas temu, ale to dopiero serial na ich podstawie zachęcił mnie do sięgnięcia po nie.

Głównym bohaterem książki jest trzydziestosiedmioletni agent służb specjalnych Ethan Burke, który trafia do tajemniczego miasteczka Wayward Pines w Idaho. To właśnie przez wzgląd na swój zawód mężczyzna jest zdeterminowany by poznać prawdę i za to niezmiernie go polubiłam. Z miłości do swojej rodziny jest zdolny do największych poświęceń. W powieści pojawiają się również rozdziały, w których obserwujemy żonę Ethana – Theresę. Kobieta ma bardzo podobny charakter do męża i również zrobi wszystko by zjednoczyć się z ukochanym. Ją poznaliśmy trochę gorzej. W powieści pojawiają się również inni bohaterowie, którzy momentami mają znaczenie dla całej akcji.


Blake Crouch przygotował powieść niezwykle skomplikowaną, pełną tajemnic. Jeśli ktoś nie widział pierwszych odcinków serialu może przeżyć niezły szok (jakiego i ja dostałam, oglądając go), kiedy sekret wyjdzie na jaw. Nie ma możliwości, aby samemu rozwiązać tę zagadkę. I za to naprawdę wielkie brawa, bo dawno nie zostałam zaskoczona tak pozytywnie. Książka wciąga od samego początku, właśnie dlatego, że musimy poznać tajemnice miasteczka. Nawet nie zauważyłam kiedy doszłam do końca. Podczas czytania odkrywałam różnice dzielące ekranizację od jej pierwowzoru, ale ogólnie sens powieści został zachowany. Powieść polecam naprawdę wszystkim, a szczególnie tym co lubią klimaty mrocznych thrillerów. Ja na pewno sięgnę po kontynuację.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Szum
Tytuł oryginalny: Pines
Seria: Wayward Pines #1
Autor: Blake Crouch
Premiera: 21.05.2014r.
Ilość stron: 360
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Cena: 34,90 zł

Szum | Bunt | Krzyk

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę, Czytam zekranizowane powieści.

24 sierpnia 2015

Tamora Pierce - Klątwa opali



Beka wychowała się w najbiedniejszej części miasta, z dala od pałaców i posiadłości możnych, w towarzystwie łajdaków i złodziei. Życie nie było dla niej łaskawe, a wrodzona nieśmiałość sprawiła, że dziewczyna nigdy nie miała przyjaciół. Miała jednak odwagę. Być może zbyt wiele odwagi.
Teraz Beka ma szesnaście lat i terminuje w straży pod czujnym okiem swego nauczyciela. Jest jednym ze „szczeniąt”, dopiero zaczyna pracę na ulicach miasta. Nieśmiałość skrywa pod uniformem. Staje się coraz twardsza, coraz bardziej odporna…. Aż któregoś dnia staje oko w oko z intrygą, która może przerosnąć nawet najbardziej doświadczonych członków straży – w slumsach grasuje bezwzględny morderca!

Historię opisaną w powieści opowiada nam szesnastoletnia Rebecca Cooper – dziewczyna szkoli się na Psa – jest Szczenięciem. Nastolatka pomimo swojej nieśmiałości potrafi być odważna, gdy sytuacja tego wymaga. Rebeccę wyróżnia jeszcze spośród innych Szczeniąt to, że ma w sobie magię dzięki której potrafi porozumiewać się z duszami zmarłych i to one naprowadzają ją na tropy największych przestępstw. Innych bohaterów też z łatwością można polubić, nawet tych co nie przestrzegają prawa.

Powieść napisana jest w formie dziennika prowadzonego przez główną bohaterkę. W książce za wiele się nie dzieje. Autorka skupiła się bardziej na opisaniu pracy Psów niż na głównych wątkach, czyli poszukiwaniu tajemniczego Węża Cienia czy sprawcy mordów na niewinnych mieszkańcach Niższego Miasta. Muszę przyznać, że pomimo tego, że akcji nie ma za wiele, książka przypadła mi do gustu. Przyjemnie mi się obserwowało życie szesnastoletniej Beki oraz jej przyjaciół, a zwłaszcza kota Drapka, który nie zawsze zachowywał się jak kot. Tamora Pierce stworzyła ciekawy i niebezpieczny świat pełen magii. Na początku ciężko było przyzwyczaić się do specyficznego języka, ale z czasem było coraz łatwiej. Pomocny jest również słowniczek zamieszczony na tyle książki. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, które uznaje za udane. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.

P. S. Nieładna okładka, mogli zrobić lepszą.


Moja ocena: 4/6

Tytuł: Klątwa opali
Tytuł oryginalny: Terrier
Seria: Kroniki Tortallu/The Legend of Beka Cooper #1
Autor: Tamora Pierce
Premiera: 17.04.2013r.
Ilość stron: 504
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Cena: 43,90 zł

Klątwa opali | Magia złota | Mastiff

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę.

20 sierpnia 2015

Josephine Angelini - Próba ognia


Dwa światy. Nieokiełzana magia. Niebezpieczna miłość. Lily, nieszczęśliwie zakochana nastolatka, zrządzeniem losu trafia do równoległego świata. Nowe Salem rządzone twardą ręką przez wiedźmy jest mrocznym i niebezpiecznym miejscem. Ale dopiero tutaj dziewczyna może rozwinąć skrzydła. Przewrotna opowieść o czarownicach, które nie chciały spłonąć.


Z twórczością Josephine Angelini miałam już szansę się spotkać za sprawą jej innej trylogii, a mianowicie "Spętanych przez bogów", która nawet mi się podobała. Teraz głośno jest o jej kolejnej serii, a opis niezmiernie mnie zaciekawił, więc musiałam po nią sięgnąć.

Główną bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Lily, która z powodu swojej choroby nie ma łatwego życia. Jest samotniczką – jej najlepszymi przyjaciółmi są Tristan – chłopak, którego zna od dzieciństwa, oraz siostra Juliet. Bohaterkę polubiłam już od samego początku. Nawet w ciężkich sytuacjach potrafi zachować swoje poczucie humoru. Pomaga jej w tym niezwykły upór, który czasami ratuje jej życie, a czasami wpędza w kłopoty.

W głównej mierze obserwujemy Lily, ale czasami pojawia się Lilian, Juliet czy inni bohaterowie. Styl autorki jest lekki i zawiera w sobie sporo humoru – przez to czyta się ją niezwykle szybko. Obok części magicznej pojawia się również wątek romansu, ale jest on fajnym dopełnieniem całej powieści. Ta książka jest bardziej mroczna od jej poprzedniej serii. Autorka pokazała alternatywną wersję naszej rzeczywistości – tym razem to czarownice stoją górą, a ludzie nauki giną. Josephine Angelini stworzyła zupełnie nowy świat - pełen magii i nowych stworzeń, które są równie niebezpieczne jak ci, co je powołali do życia. "Próba ognia" jest dobrym rozpoczęciem trylogii. Mam nadzieję, że dalej będzie równie ciekawie jak teraz, albo i lepiej, a autorka nie zacznie staczać się po równi pochyłej, jak to było w przypadku "Spętanych przez bogów".

Moja ocena: 4+/6

Tytuł: Próba ognia
Tytuł oryginalny: Trial by Fire
Seria: The Worldwalker Trilogy #1
Autor: Josephine Angelini
Premiera: 11.02.2015r.
Ilość stron: 526
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Cena: 37,90 zł

Próba ognia | Firewalker | Traitor's Pyre

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę.

18 sierpnia 2015

Bear Grylls - Urodzony by przetrwać

Czy jesteś gotów jeść robaki? Wykopać sobie schronienie w śniegu? Wysysać płyn z rybich oczu? Bear Grylls podpowie ci, jak sobie poradzić w ekstremalnych warunkach...
Bear Grylls, który w brytyjskich oddziałach specjalnych SAS nauczył się sztuki przetrwania w najbardziej niegościnnych miejscach na Ziemi, w 1996 roku podczas skoku spadochronowego przeżył ciężki wypadek- złamał kręgosłup w trzech miejscach. Mimo to po wielomiesięcznej rehabilitacji zrealizował swe dziecięce marzenie i jako najmłodszy Brytyjczyk w historii zdobył Mount Everest.
W poradniku pokazuje, że każdy z nas może sobie poradzić nawet w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach: przeprawić się przez rzekę pełną piranii, zabić groźnego węża, zdobyć wodę na suchej jak pieprz pustyni, odpędzić niedźwiedzia grizzly.
Jeśli kiedykolwiek zagubisz się wysoko w górach, rozbijesz na bezludnej wyspie, zbłądzisz w dżungli albo na bezkresnych, śnieżnych pustkowiach Alaski, po przeczytaniu tej książki będziesz wiedział, co zrobić. Przetrwasz.

Bear Grylls znany mi jest przede wszystkim z programów lecących na Discovery Channel i które lubię oglądać. Teraz przyszła jednak pora na jego książki. Pierwszy wybór padł na "Urodzonego by przetrwać".

Bear Grylls podzielił poradnik na sześć rozdziałów i każdy poświęcił innej tematyce. W pierwszym znajdujemy ogólne informacje – jak określić kierunek, rozpalić ognisko, przygotować sobie obiadek czy użyteczne rośliny.. Kolejne podzielił na tereny – las, lodową pustynię, dżunglę, piaszczystą pustynię i morze. I w każdym z nich skupia się na charakterystycznych dla nich ważnych rzeczach – niebezpieczeństwach, roślinach, zwierzętach czy metodach stwarzania schronienia.

Dużym plusem tego poradnika na pewno są kolorowe zdjęcia i rysunki obecne na każdej stronie – chociaż niektóre mogą wydawać się odrobinę obrzydliwe tak samo jak niektóre opisy. Autor urozmaica wpisy różnego rodzaju przykładami.

Książka Beara Gryllsa jest poradnikiem survivalowym, ale wiele informacji można z niej wynieść. Są to rzeczy, które przydadzą się nie tylko fanom survivalu, ale także tym, którzy lubią wypady na biwaki, w góry czy spacery po lesie, ponieważ nie można być pewnym co nam się przydarzy, a wtedy to co przeczytaliśmy i zapamiętaliśmy z tej książki może pomóc nam wyjść cało z kłopotów. Czy to przewidzenie pogody i znalezienie odpowiedniego schronienia, czy rozpalenie ogniska. 
 
Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Pisana również z lekkim humorem. Polecam ją tym, którzy nie boją się wrażeń i mają mocne nerwy. 

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Urodzony by przetrwać
Tytuł oryginalny: Born Survivor: Survival Techniques From The Most Dangerous Places On Earth
Seria: ---
Autor: Bear Grylls
Premiera: 4.05.2011r.
Ilość stron: 256
Wydawca: Wydawnictwo Pascal
Cena: 39,90 zł
 

15 sierpnia 2015

Diana Gabaldon - Jesienne werble


Jest rok 1768. Claire, Jamie i Ian postanawiają się osiedlić w Karolinie Północnej. Rozpoczynają budowę wymarzonego domu, zakładają farmę Fraser's Ridge.
Jest rok 1769. Brianna, gnana tęsknotą za rodzicami, przenosi się w wiek XVIII i dociera do Lallybroch, gdzie mieszka siostra Jamiego. Od niej dowiaduje się, że rodzice przebywają w Karolinie Północnej. Nie bacząc na liczne niebezpieczeństwa, wsiada na statek do Ameryki...
Rok 1969. Brianna spędza święta z Rogerem w Inverness, Roger, poszukując tekstu starej piosenki, natrafia w materiałach źródłowych na wiadomość o pożarze we Fraser's Ridge...
Jest rok 1971. Roger Wakefield usiłuje skontaktować się z Brianną, ale dowiaduje się, że wyjechała do Szkocji. Przypuszcza, że dziewczyna postanowiła odnaleźć rodziców i przeniosła się w czasie. Zamierza podążyć za nią...

W poprzednich tomach mieliśmy do czynienia z opisami XVIII-wiecznej Francji czy Szkocji, teraz przenosimy się do Ameryki na początku jej istnienia. Poznajemy plemiona Indian czy urokliwe krajobrazy jeszcze niezniszczonego kontynentu.

W "Jesiennych werblach" spotykamy się częściej z Brianną oraz Rogerem, a nie tylko z Claire i Jamiem. Bardzo polubiłam tych młodych bohaterów. Bree podziwiałam za jej upór (to odziedziczyła po rodzicach) oraz to, że potrafiła wybaczać nawet największe krzywdy. Rogera z kolei za to, że dotrzymywał słowa oraz potrafił się poświęcić. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie ponownie pojawi się postać Iana, gdyż bardzo mi było przykro, gdy musiał odejść (ale nie na ten drugi świat).

Książkę, pomimo jej ogromnej objętości, czyta się szybko i na prawdę przyjemnie przez co ciężko się od niej oderwać. Zdarza się kilka fragmentów, w których akcja przyspiesza i dzieje się coś niebezpiecznego, ale większość powieści jest statyczna (ale, oczywiście, nie znaczy to, że jest nudna, to na pewno nie). Niektóre sytuacje prowadziły do pojawiania się na mojej twarzy szerokiego uśmiechu. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Mam nadzieję, że będzie równie dobry jak ten, a nawet lepszy.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Jesienne werble
Tytuł oryginalny: Drums of Autumn
Seria: Obca/Outlander #4
Autor: Diana Gabaldon
Premiera: 16.11.2010r.
Ilość stron: 1000
Wydawca: Wydawnictwo Świat Książki
Cena: 44,90 zł

Obca | Uwięziona w bursztynie | Podróżniczka | Jesienne werble | Ognisty krzyż | Tchnienie śniegu i popiołu | Kość z kości | Written In My Own Heart's Blood

12 sierpnia 2015

Asia Greenhorn - Silver

Dopóki on żyje, każdy kogo kochasz lub chociaż przelotnie znasz, będzie w niebezpieczeństwie. Teraz powiedz, czy go zabijesz.
Winter nie może uwolnić się od demonów przeszłości, dręczy ją świadomość, że walczą w niej dwie natury: ludzka i wampirza. W żyłach dziewczyny płynie krew Dwóch Ras, dająca moc, która może okazać się zabójcza.
Istnienie młodej Starr nie jest już tajemnicą, co jeszcze bardziej osłabia kruchy Pakt. Londyn zalewa fala przemocy, prawda o sekretnym świecie wampirów może wyjść na jaw, a to miałoby katastrofalne skutki. Aby chronić swoich bliskich, Winter musi opuścić Cae Mefus i stawić czoło podszeptom Pragnienia, które zatruwa jej umysł. Niestety może być już za późno, aby uratować Rhysa. Nieśmiertelność, którą mu ofiarowała jest równocześnie okrutnym wyrokiem.

Powracamy do świata Winter i jej przyjaciół, zarówno tych ludzkich jak i wampirzych.

Ponownie jak w "Winter" obserwujemy głównie Winter, ale także przeskakujemy pomiędzy innymi bohaterami. Fajny zabieg, ale niestety niektóre fragmenty nie wnosiły niczego nowego do powieści. Winter dalej da się lubić, nie zmienia się, jest zdolna do największego poświęcenia. Z kolei Rhys staje się bardziej mroczny – szkoda, że autorka nie pociągnęła tego dalej, tylko w pewnym momencie urwała ten wątek.

Pierwszy tom zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po kontynuację. Początek "Silver" trochę mnie nużył, gdyż poza odkrywaniem tajemnic Familii i wampirów nie dzieje się praktycznie nic. Dopiero później akcja przyspiesza. Jest jeden moment zaskoczenia, ale na tym by się zakończyło, gdyż potem łatwo przewidzieć to, co będzie się działo.

Największym atutem powieści Asii Greenhorn na pewno jest sposób wykreowania wampirów – zrobiła to w nowy sposób. Według mnie jest trochę nieścisłości w całej tej historii, ale pozostawię to wam do oceny. Może książka nie zawładnęła mną tak jak powinna, gdyż już mam dosyć historii związanych z wampirami. Co do "Silver" mam mieszane uczucia – z jednej strony fajnie się czytało, ale z drugiej czegoś w niej brakowało.

Moja ocena: 3+/6

Tytuł: Silver
Tytuł oryginalny: Silver
Seria: Winter #2
Autor: Asia Greenhorn
Premiera: 8.05.2013r.
Ilość stron: 440
Wydawca: Wydawnictwo Dreams
Cena: 39,00 zł

Winter | Silver

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę.

08 sierpnia 2015

Podsumowanie wywania "Książkowe porządki"

9 lipca w poście (TUTAJ) ogłosiłam, że przyłączam się do wyzwania „Książkowe porządki” zorganizowanym przez Little Decoy z bloga „Znalezione wśród wielu” oraz pokazałam 10 książek zalegających na moich półkach, które w tym czasie muszę przeczytać.



I ogłaszam wszem i wobec, że udało mi się podołać całemu wyzwaniu, chociaż pojawiały się problemy, gdyż niektóre książki dosyć ciężko mi się czytało (zwłaszcza opowiadania Kinga z „Czterech pór roku). To niestety nie wszystkie książki jakie mi zalegają na półkach, ale postaram się powoli je czytać.

Kiersten White - Normalne marzenia

Mnóstwo się zmieniło odkąd Evie odeszła z Międzynarodowej Agencji Nadzoru nad Istotami Paranormalnymi ze swoim nowym chłopakiem Lendem. Wreszcie jest tak jak zawsze chciała – normalnie. Zupełnie normalne liceum, zupełnie normalna praca po szkole. Ale zupełnie nienormalna przeszłość Evie nie pozwala o sobie zapomnieć i zjawia się pod postacią Retha - jej byłego chłopaka-elfa. Już wystarczająco przerażające jest to, co Reth przed nią odkrywa. A teraz jeszcze wybucha wojna wśród paranormali i tak się fatalnie składa, że stawką w niej jest… Evie.
A tak marzyła, żeby wszystko było normalnie…


Pierwszy tom zachwycił mnie swoim urokiem, więc nie mogłam oprzeć się pokusie sięgnięcia po „Normalne marzenia”. I czy było tak dobrze jak wcześniej?

Evie zawsze marzyła o normalności, więc kiedy ją dostała, powinna się cieszyć i tak było przez chwilę, a potem marudzi, że się nudzi. Ogólnie w tym tomie jest pełna sprzeczności, co mnie strasznie irytowało. Jest też Lend i to on w większej mierze jest taki sam, co w „Paranormalności”. Poznajemy też historię Arianny, która pojawiła się pod koniec poprzedniego tomu. Polubiłam ją za jej charakter, który momentami był mroczny. Jest też i nowy bohater – Jack. Zwariowany, nastoletni chłopak, którego wychowały elfy. Nie potrafiłam jakoś wyrobić sobie zdania na jego temat.

Autorka zamiast skupić się na akcji, która została zapowiedziana w opisie, i którą dostajemy praktycznie na sam koniec, zrobiła z książki sam romans, gdyż prawie wszystko kręci się wokół związku Evie i Lenda. Żeby nie było, nie wszystko było złe. Znowu pojawia się mój ukochany humor i z łatwością można było się pośmiać. Były też fragmenty zaskakujące, rozwiązujące parę sekretów czy trzymające w napięciu.

Tak samo jak w pierwszym tomie, język książki jest lekki i przyjemny w odbiorze, ale strasznie sporo było literówek, które przeszkadzały mi w czytaniu.

Podsumowując. Lekko się zawiodłam. Po pierwszym tomie spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, mam nadzieję, że autorka poprawi się w ostatniej części.

Moja ocena: 3+/6

Tytuł: Normalne marzenia
Tytuł oryginalny: Supernaturally
Seria: Paranormalność/Paranormalcy #2
Autor: Kiersten White
Premiera: 2.04.2013r.
Ilość stron: 256
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Cena: 32,90 zł

Paranormalność | Normalne marzenia | Endlessly


Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Książkowe porządki.

07 sierpnia 2015

Kiersten White - Paranormalność

Co to jest paranormalność?
Evie się nad tym nie zastanawia, choć pracuje dla Międzynarodowej Agencji Nadzoru nad Istotami Paranormalnymi. I uważa siebie za zupełnie normalną, chociaż żyje wśród paranormali, których kontroluje i wśród których czuje się znakomicie (choć elfy bywają niebezpieczne, wampiry wkurzające, a gremliny tępe).
Nagle w zupełnie normalnym świecie Evie pojawia się zupełnie niesamowity chłopak – i wywraca go do góry nogami. Wszystko, w co Evie wierzyła, może okazać się kłamstwem. A niebezpieczeństwo, jakie zawiśnie nad paranormalami, może zagrozić jej samej – i jej uczuciu do tajemniczego Lenda…
No to tyle jeśli chodzi o normalność…


Paranormalność” przeczytałam już parę lat temu, ale żeby sięgnąć po drugi tom chciałam ją sobie odświeżyć. I co zadziwiające, książka podobała mi się w takim samym stopniu.

Główna bohaterka Evie jest niezwykłą dziewczyną, która potrafi swoim wzrokiem przeniknąć wszystko (no prawie :D). Uwielbia róż, swój paralizator (oczywiście różowy) oraz serial Easton Heights. Marzy o normalnym życiu nastolatki, chodzeniu do liceum i szafce szkolnej, randkach i całowaniu, co nie jest do końca możliwe, gdyż pracuje dla Międzynarodowej Agencji Nadzoru nad Istotami Paranormalnymi. Evie posiada również niezwykły humor, nie została także wykreowana na jakąś wielką superbohaterkę za co naprawdę ją polubiłam. Lend to chłopak, który zupełnym przypadkiem znajduje się w MANIP. Jego też z łatwością idzie obdarzyć sympatią, ponieważ został wykreowany podobnie jak Evie, pełen humoru, zdolności wpakowywania się w kłopoty. Normalny chłopak, posiadający niezwykłe zdolności, ale nie wykorzystujący tego w żaden zły sposób (no czasami). I jest także Lish, syrena, najlepsza przyjaciółka Evie, która często używa słowa „bip”, ponieważ komputer nie tłumaczy jej przekleństw (przez co niektóre zdania wyglądają komicznie).

Podobało mi się sposób w jaki Kiersten White wykreowała paranormalne stworzenia. Wampiry, wilkołaki, elfy, syreny, a także inne stworzenia zostały przedstawione troszeczkę inaczej niż dotychczas. Książka może nie jest wysokich lotów, ale potrafi zapewnić rozrywkę na te kilka godzin. Niezwykły humor, który pojawia się już od pierwszych stron, zmuszał mnie do wielokrotnego uśmiechu. Prosta fabuła lecz z ciekawymi wątkami jest interesująca. Pojawia się wiele pytań podczas czytania, na które autorka stara się jak najszybciej odpowiedzieć i te odpowiedzi ciężko jest przewidzieć. Książka napisana lekkim stylem i prostym językiem przez co przyjemnie się ją czyta, a także szybko.

Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy Evie i Lenda, czy „Normalne marzenia” nadal będą zawierały tyle humoru co pierwszy tom. „Paranormalność” to dobra lektura na wakacje – niezobowiązująca, lekka i przyjemna.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Paranormalność
Tytuł oryginalny: Paranormalcy
Seria: Paranormalność/Paranormalcy #1
Autor: Kiersten White
Premiera: 17.05.2011r.
Ilość stron: 308
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Cena: 34,80

Paranormalność | Normalne marzenia | Endlessly

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę.

05 sierpnia 2015

Dmitry Glukhovsky - Czas zmierzchu


Zawodowy tłumacz otrzymuje zlecenie przekładu hiszpańskiego dziennika wyprawy, która w XVI wieku z polecenia franciszkanina Diega de Landy wyruszyła po święte księgi Majów. Im bardziej tłumacz ulega fascynacji księgą, tym śmielej tajemnicze bóstwa Majów przenikają do współczesnej Moskwy. Duszna atmosfera tropikalnej selwy zadomawia się w arbackich zaułkach…
Tymczasem z nagłówków gazet, z wiadomości radiowych i telewizyjnych napływają niepokojące doniesienia o kolejnych kataklizmach. Zniszczenia są ogromne, a ofiar – tysiące.
Co łączy wierzenia Majów z naszym, zdawałoby się, postreligijnym postrzeganiem rzeczywistości? Czy jest jakiś związek między współczesnymi wydarzeniami a wyprawą opisaną na kartach tajemniczego dziennika? Związek ten zdaje się dostrzegać tylko jeden człowiek.


Z Dmitrem Glukhovskym miałam już do czynienia za sprawą jego słynnej książki „Metro 2033” i przez nią miała ochotę na dalsze spotkania z tym autorem. Tym razem padło akurat na „Czas zmierzchu”.

Pierwszymi słowami jakie nasunęły mi się po przeczytaniu tej powieści to „jejciu, to było mega dziwne”. Inaczej tej książki opisać się nie da.

Głównym bohaterem i narratorem opowieści jest trzydziestoparoletni tłumacz mieszkający w Moskwie. Dopiero, gdy mija prawie 250 stron, czyli ponad połowa książki, dowiadujemy się jak ma on na imię. Jest to mężczyzna po rozwodzie, samotnik, który stroni od innych ludzi, a także od zdobyczy technologicznych. No i jest jeszcze tajemniczy narrator drugiej opowieści, Hiszpan – konkwistador, który w XVI wieku przedziera się przez dziewicze lasy Jukatanu, w celu znalezienia ksiąg starożytnych Majów.

Cała historia dzieje się dwutorowo. Z jednej strony obserwujemy właśnie naszego drogiego tłumacza, a z drugiej konkwistadora z kart dziennika sprzed prawie 500 lat. Początek książki może nie jest jakoś dziwny, lecz z każdą kolejną stroną robi się coraz dziwaczniej, by punkt dziwaczności osiągnąć pod koniec. Razem z tłumaczem nie mogłam doczekać się kolejnych rozdziałów tajemniczej historii, ponieważ to one najbardziej mnie wciągnęły. Nużyły mnie trochę opisy parzenia kawy czy snów bohatera, przez co momentami ciężko mi się czytało. Jednak jego historia nie była też taka zła. Można było z łatwością poczuć jego strach, kiedy działy się te niewytłumaczalne zjawiska i samemu zacząć się zastanawiać czy bohater na pewno nie zwariował, a to tylko iluzja.

Jest też ciężki język książki i dosyć długie rozdziały, które także momentami mnie męczyły. Przydługie opisy i praktycznie bark dialogów również nie pomagały przy czytaniu.

Jednak Dmitry Glukhovsky w swojej powieści nie zawarł tylko majańskiej legendy o końcu świata, którą każdy zna każdy. Porusza on także w niej rzeczy dla nas bliskie, takie jak przemijanie, nieuchronność śmierci, a także iluzoryczne poczucie nieśmiertelności.

Podsumowując. Opis i okładka przyciągają, ale zawartość nie powala jakoś na kolana. Można to było pociągnąć trochę inaczej i dodać więcej dynamizmu, zwłaszcza, gdy obserwuje się poczynania Moskwianina.

Moja ocena: 3+/6

Tytuł: Czas zmierzchu
Tytuł oryginalny: Сумерки
Seria: ---
Autor: Dmitry Glukhovsky
Premiera: 9.11.2011r.
Ilość stron: 400
Wydawca: Wydawnictwo Insignis
Cena: 39,99 zł

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Książkowe porządki.

04 sierpnia 2015

Ekranizacja "Pokoju" Emmy Donoghue

Czytaliście „Pokój” Emmy Donoghue? Jeśli tak to z pewnością ucieszy Was fakt, że już w listopadzie tego roku będzie można obejrzeć jego ekranizację. Kilka dni temu w sieci pojawił się trailer.

O książce:
Wyobraź sobie, że ktoś zamyka cię w niewielkim pokoju z małym dzieckiem! Od dziś będziesz w nim spędzać dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu! Przez kolejne siedem lat!
Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu bawi się i uczy ze swoją mamą. Na noc mama układa go do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick. Dla Jacka Pokój jest domem, dla jego Mamy więzieniem, w którym została zamknięta przed siedmioma laty. Dzięki ogromnej determinacji, pomysłowości i bezgranicznej matczynej miłości udało jej się stworzyć dla synka namiastkę normalności. Niestety ciekawość chłopca rośnie z wiekiem i Mama zdaje sobie sprawę, że Pokój nie wystarczy mu na długo…

Zwiastun:


03 sierpnia 2015

Christopher Paolini - Dziedzictwo

Jeszcze niedawno Eragon Cieniobójca, Smoczy Jeździec, był zaledwie biednym wieśniakiem, a jego smoczyca Saphira jedynie błękitnym kamieniem w lesie. Teraz to od nich zależy los całej cywilizacji. Długie miesiące nauki i walki przyniosły zwycięstwa i nadzieję, ale też rozpacz i niepowetowane straty. A najważniejszą bitwę wciąż mają przed sobą: muszą zmierzyć się z Galbatorixem. Zanim do tego dojdzie, będą musieli stać się dość silni by móc go pokonać, bo jeśli im się nie uda, nikt tego nie dokona. Drugiej szansy nie będzie. Jeździec i jego smoczyca osiągnęli więcej, niż ktokolwiek śmiał marzyć. Jednakże, czy zdołają obalić złego króla i przywrócić Alagaësi pokój i sprawiedliwość? A jeśli tak, to za jaką cenę?

To już ostatnia księga „Dziedzictwa”. Po dosyć nieciekawym spotkaniu z „Brisingrem” miałam dosyć mieszane uczucia, gdy sięgałam po ten tom. No i przeczucia w pewnym stopniu sprawdziły się.

Ponownie spotykamy się z narracją trzecioosobową, nie tylko z punktu widzenia Eragona, ale także Rorana i Nasuady. I to chyba na te rozdziały z punktu widzenia Nasuady polubiłam najbardziej i na nie wyczekiwałam zwłaszcza w drugiej części. Postać Rorana zrobiła się trochę nierealna, autor zrobił z niego jakiegoś nieśmiertelnego bohatera. A co do samego Eragona to czasami zachowywał się dojrzale, by po chwili stawać się na powrót dzieckiem. No i jeszcze jest Murtagh z którym chyba najciężej było mi się pożegnać. Autor też, miałam wrażenie, postępował z nim na siłę i chciał wyprostować wszytko to co złe (jak dla mnie to i tak było dobre rozwiązanie, ale mógł je trochę bardziej rozwinąć).

Pierwsza część książki to dopiero wstęp do większych wydarzeń. Nudziła mnie trochę mnogość opisów i trochę za wolne tempo akcji, co może zniechęcić do dalszego czytania. Dopiero, gdy sięgnęłam po kolejną część to wszystko się zmieniło. Akcja wciągnęła mnie od pierwszych stron, nie było chwili żebym się nudziła. Niektóre momenty w powieściach łatwo było przewidzieć, ale jakoś nie wpłynęło to na mój ich odbiór. Fragmentami wiało także wielką nierealnością (no bo jakim cudem elfy nie zdołały pokonać przywódcę wojsk Galbatorixa, a takiemu małemu człowieczkowi jak Roran już tak?).

Podsumowując całą tetralogię. Dobrym pomysłem było umieszczanie na początku każdej powieści streszczenia, ponieważ pomiędzy wydawaniem każdej części trochę czasu mijało. Świat w książkach został opisany wyjątkowo dokładnie i z łatwością można było sobie wszystko wyobrazić. Z jednej strony szkoda, że to już koniec, ale lepiej zostawić to w tym miejscu. Może jeszcze kiedyś powrócę do całej serii.

Moja ocena: 4+/6

Tytuł: Dziedzictwo
Tytuł oryginalny: Inheritance
Seria: Dziedzictwo/Inheritance #4
Autor: Christopher Paolini
Premiera:
Tom 4.1 10.11.2011r.
Tom 4.2 25.01.2012r.
Ilość stron:
Tom 4.1 448
Tom 4.2 496
Wydawca: Wydawnictwo MAG
Cena: 39,90 zł

Eragon | Najstarszy | Brisingr | Dziedzictwo

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Książkowe porządki.

01 sierpnia 2015

Libba Bray - Wróżbiarze

Evie O’Neill nigdy nie pasowała do małego miasteczka w stanie Ohio, a kiedy wywołuje kolejny skandal, rodzice wysyłają ją do wielkiego miasta, by zamieszkała z wujem. Dla dziewczyny to nie wygnanie, a spełnienie marzeń – szansa, by pokazać, że jest nowoczesna do szpiku kości i niewiarygodnie odważna. Lecz Nowy Jork to nie tylko jazz i rewia. Ma swoją mroczną stronę. W mieście giną młodzi ludzie. To nie są zbrodnie w afekcie. Są okrutne. Starannie zaplanowane. I niepokojąco podobne do ilustracji z zapomnianej księgi. A nowojorska policja nie potrafi samodzielnie rozwiązać tej sprawy.


Z Libbą Bray miałam już styczność, a to dzięki jej powieści „Mroczny sekret” (ech... muszę w końcu dokończyć tę serię, bo zapowiadała się ciekawie). Co tym razem przygotowała nam autorka?

Główna bohaterka Evie jest jednym z największych atutów tej książki. Jest to dziewczyna pełna energii, humoru (nawet w sytuacjach zagrażających życiu), której nie da się nie lubić, chociaż czasami zachowuje się egoistycznie i nie baczy na konsekwencje swoich decyzji. Oprócz niej mamy jeszcze Memphisa – czarnoskórego nastolatka, Jericho – tajemniczego chłopaka, którego adoptował wuj Will, czy Sama Lloyda – ulicznego złodziejaszka. Każda z tych postaci skrywa tajemnice, jedne większe, drugie mniejsze, ale każde równie ciekawe i intrygujące. Każda z nich ma swój unikalny charakter, widać że autorka poświęciła dużo czasu każdemu z nich. Ale pojawiają się także rozdziały, w których obserwujemy samego mordercą i jego zbrodnie (tutaj momentami naprawdę jest mroczno).

Ponownie z autorką cofamy się w czasie, lecz tym razem nie do XIX wieku, ale do lat 20. XX wieku. Autorce dosyć fajnie udało się oddać klimat tamtych czasów – prohibicji, strojów czy zachowań ludzi. Oprócz realnego świata występuje ten fantastyczny, pełen magii i duchów z przeszłości. Autorce udaje się fajnie je połączyć i tworzą one niezwykłą całość.

Książka pomimo tego, że fragmentami jest bardzo mroczna, zawiera w sobie dużo humoru – zwłaszcza gdy na scenie pojawia się Evie i Sam Lloyd – ich rozmowy niejednokrotnie wywołały na mojej twarzy szeroki uśmiech. Libba Bray serwuje czytelnikowi intrygującą zagadkę, której rozwiązania można się domyśleć, ale nie przeszkadza to w odbiorze książki. Napięcie budowane jest stopniowo i przez to wywołuje poczucie zagrożenia. Łatwy język, przyjemna treść oraz dosyć duża czcionka, sprawiają, że lektura, pomimo tego, iż ma ponad 600 stron, mija szybko. Na koniec autorka pozostawia jeszcze sporo pytań bez odpowiedzi: co takiego nadchodzi? Kim są tajemniczy, tytułowi Wróżbiarze? Mam nadzieję, że odpowiedzi padną już w następnym tomie, po który jak tylko się pojawi na rynku, będę musiała sięgnąć.

Muszę powiedzieć jeszcze parę słów na temat okładki – wydawnictwo naprawdę się postarało, ponieważ oddaje ona klimat całej książki. Chociaż raz to nasza okładka przebija tą oryginalną. 
 
Moja ocena: 5/6

Tytuł: Wróżbiarze
Tytuł oryginalny: The Diviners
Seria: Wróżbiarze/The Diviners #1
Autor: Libba Bray
Premiera: 28.11.2012r.
Ilość stron: 624
Wydawca: Wydawnictwo MAG
Cena: 39,00 zł

Wróżbiarze | Lair of Dreams | Tom 3 | Tom 4

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Książkowe porządki.