
„Nie
potrafię sobie wyobrazić życia bez ciebie. Kocham cię, Violet.
Bardziej, niż potrafię sobie wyobrazić. I nie chcę cię
stracić...nie mogę cię stracić.”
Violet od
dzieciństwa potrafi wyczuć gdzie znajdują się najmniejsze
zwłoki.. czy to zwierzęcia czy... człowieka. Dar, a może
przekleństwo? Do sięgnięcia po książkę zachęcił mnie jej opis
i pomysł na to, że może ktoś wyczuć echo czy piętno śmierci.
Czytając
„Ukryte” miałam wrażenie, że autorka więcej skupiła się na
romansie między Violet a Jayem niż głównym wątkiem, a mianowicie
morderstwami młodych dziewcząt, co mnie strasznie nudziło.
Podobało mi się to, że mieliśmy możliwość poznać punkt
widzenia zbrodniarza i szkoda, że temu poświęcono tak mało stron.
Jeszcze tego brakowało, a pewien wątek (nie będę go ukrywać)
mianowicie bal i dziewczyna ze skręconą (znajome?) przypominał mi
„Zmierzch” Stephenie Meyer. Pomimo tych wad książkę czyta się
przyjemnie. Polubiłam i Violet i Jaya. Tak samo język pisarki
przypadł mi do gustu. Lekki w odbiorze, a dialogi momentami pełne
humoru i ironii. Szkoda, że nie wiadomo nic na temat kolejnych
części. Czy pojawią się w Polsce?
„Chelsea
miała mniej więcej tyle subtelności co młot pneumatyczny.”
Moja
ocena: 3/6
Tytuł:
Ukryte
Tytuł
oryginalny: The Body Finder
Seria:
The Body Finder #1
Autor:
Kimberly Derting
Premiera:
9.03.2011r.
Ilość
stron: 320
Wydawca:
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Cena:
31,90 zł
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
Nie .. Raczej sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńPS Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Będzie mi bardzo miło jeśli odpowiesz na moje pytania. A jak nie to trudno ;) Więcej inf. : http://ksiazki-moim-okiem.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award-4.html
UsuńDziękuję za nominację ;)
Usuń