Strony

08 maja 2015

Nina Blazon - Władczyni snów

Nowy Jork w roku 2113. Niebezpieczny, wymarły. W opustoszałych drapaczach chmur hula wiatr, a Piątą Aleją płynie rzeka.
Tylko miłość jest taka sama jak sto lat temu.
Jay jest zafascynowany i Madison, i tajemniczą Ivy.
Grozi ci niebezpieczeństwo, jeśli tu zostaniesz. Nie mów jej, że ją kochasz” – szepcze Ivy. I znika.
Jay musi wybrać między dwoma dziewczynami, dwoma czasami, między przerażającym światem rzeczywistym a bliskim mu światem ułudy.

Każdy z nas ma aż nadto powodów, by pławić się w rozpaczy jak ty. Nie robimy tego, bo teraźniejszość jest zbyt cenna, by marnować czas na przeszłość.”

Pomimo wielu recenzji, które nie zachwalały tej książki, zaryzykowałam i sięgnęłam po nią.

Głównym bohaterem jest Jay, nastoletni chłopak, który przenosi się z Niemiec do Stanów Zjednoczonych do swojego wujka. Nie wiemy o nim wiele. Przez większość czasu autorka powtarza jak to jest zły na swoją matkę. Ivy to już zupełnie inna postać – miała temperament i niezły charakterek.

Chcemy wiedzieć, że wszystko dzieje się, kiedy mówimy. Ale prawda jest taka, że najważniejsze ma miejsce, gdy milczymy.”

Początek nie zapowiadał się dobrze, gdyż od razu przechodzimy do romansu pomiędzy dwójką bohaterów – Jayem i Maddison – i w tych fragmentach wiało nudą. Dopiero, gdy mijamy mniej więcej stronę 200 zaczyna dziać się coś ciekawszego. Nie podobało mi się pojawiające się podobieństwo do... „Matrixa” - jeden świat jest snem, ułudą, a drugi rzeczywistością. Autorka też zrobiła misz-masz ze wszystkiego. Połączyła wierzenia rdzennych Amerykanów, japońskie legendy czy duchy. Momentami nie bardzo wiadomo o co chodzi. Nina Blazon ciekawie ukazała świat rzeczywisty. Zakończenie jest bardzo baśniowe: bohaterowie pokonują zło oraz żyją długo i szczęśliwie.

Denerwujące były wszechobecne literówki, które przeszkadzały w czytaniu i momentami, aby zrozumieć sens jakiegoś zdania, trzeba było je powtórzyć. 

Podsumowując: dosyć dobra opowieść, ale na miano wybitnej nie zasługuje. Bardziej skierowana do młodszych odbiorców. Mam wrażenie, że po jakimś czasie ogólny zarys będę pamiętać, ale większe szczegóły uciekną mi z głowy.

 
Moja ocena: 3/6

Tytuł: Władczyni snów
Tytuł oryginalny: Zweilicht
Seria: ---
Autor: Nina Blazon
Premiera: 17.11.2011r.
Ilość stron: 382
Wydawca: Wydawnictwo MAK Verlag
Cena: 32,90 zł

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Drogi Czytelniku/Czytelniczko!
Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że Wam się podoba :D A skoro już tu zajrzałeś/aś zostaw proszę po sobie ślad w postaci komentarza. Będzie mi bardzo miło przeczytać każdy i postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Będą one także świetną zachętą do dalszej pracy :D. A jeśli masz jakieś pytanie - nie bój się go zadać ;)
Grace Holloway